środa, 22 kwietnia 2015

Recenzje filmowe - Jestem (8)

Wcześniej ukazały się recenzje filmów: Gran Torino (1), Bogowie (2), Chłopiec na rowerze (3), Pokłosie (4), Grzechy ojca (5), Operacja Argo (6), Bóg nie umarł (7)

 Dziś: Jestem – Dorota Kędzierzawska/2005/Polska

Życie Kundla

Po czerwonym dywanie kroczy Dorota Kędzierzawska – będzie obierała Oskara za najlepszy film w kategorii „Najwartościowszy film, jaki ostatnio widziałam” – i nie ma znaczenie fakt, że pochodzi on sprzed 10 lat. Oskara reżyserka otrzymuje za konsekwencję, nieuleganie modom, za zrobienie pięknego i mądrego filmu. Za jego realizm, ale i poetyckość, za naturalizm, wrażliwość, za szczerość, wnikliwość, ukazanie głębokiego sensu wartości, którymi świat powinien się rządzić (podkreślam słowo „powinien”), za dar ukazywania wnętrza młodej duszy, jej cierpienia, pytań, które nią wstrząsają, odradzania się na nowo i tworzenia siebie mocnym, na przekór krzywdom, które los dostarczał.
Za Kędzierzawską idzie drugi zdobywca Oskara, Piotrek Jagielski. Za doskonałą grę, godną maestrii Wielkich ze srebrnego ekranu. Na mojej skali ocen mody aktor otrzymuje 11 punktów na 10 możliwych. Nastolatek zagrał REWELACYJNIE! Swą rolę odtworzył przejmująco, wyraziście, naturalnie, ale nie łzawo i nie ckliwie. Pokazał roztropność, zaradność, determinację, ale i bezsilny żal, ból, upokorzenie. Pokazał, że można mu zaufać i że on chce ufać innym. Więc ma w sobie ogromne pokłady radości (tylko niech życie da mu powód do niej) i pokłady smutku (na razie ma powody tylko do niego). Mały bohater pragnie miłości rodzicielskiej. To dla niej poświęcił wikt i opierunek, jaki oferował mu dom dziecka, to tej miłości chciał wspaniałomyślnie wybaczyć to, że nie nadeszła i to wreszcie z jej powodu chciał usunąć się z życia na zawsze. W tym filmie nie mówi się dużo, więc jak trzeba perfekcyjnie grać, żeby powiedzieć wszystko? Na chłopca wołają Kundel, bo jest takim małym bezpańskim psiakiem, który zapragnął jednak żyć co prawda biednie, ale godnie, więc ten Kundel otrzymuje mojego Oskara, bo jest piękny wewnętrznie (rasowce, nie dorastacie mu do pięt!), ma czyste, prawe serce, szlachetność w zamiarach i błysk wielkiego dobra w oczach.
Oskar powinien też powędrować do rąk Kuleczki, dziewczynki z sąsiedztwa, która czując się nieco wyobcowana, szuka instynktownie akceptacji w jakiejś innej pokrewnej duszy. Dziewczynka ofiarowała Kundlowi swą bardzo odpowiedzialną przyjaźń. A Oskara otrzymuje przede wszystkim za jeden wyraz, którego użyła, odpowiadając na rozpaczliwe pytanie chłopca o sens jego istnienia. Ten wyraz stał się opoką, na której Kundel później zbuduje swoją przyszłość. Bo na pewno zbuduje. Po to w końcu Kędzierzawska ten film zrobiła. W owym słowie wypowiedzianym przez Kuleczkę reżyserka ukryła cały sens jestestwa, a sposób w jaki to uczyniła, tylko świadczy o jej doskonałym warsztacie reżyserskim.
Mojego Oskara otrzymuje również Przemysław Bluszcz. Kuleczka mogła zdobyć nagrodę za jedno słowo, to Bluszcz może za jedno zdanie. Postawił bowiem przed chłopakiem takie standardowe, zdawkowe, czasem mimowolne pytanie, które często wychodzi z ust policjantów, próbujących wyjaśnić przyczyny ucieczek pensjonariuszy domów dziecka. Kiedy pierwszy raz Kundel słyszy to pytanie (jest początek filmu), ignoruje je, bo jeszcze nie umie na nie odpowiedzieć, ale kiedy słyszy je po raz drugi (koniec filmu) jedenastolatek - dzięki Kuleczce - już zna odpowiedź. Więc jej udziela, ale odwraca się przy tym od policjanta, a zwraca do ekranu, do widzów, do takich innych Kundli, do obecnych i przyszłych sierot, na których los położył też swą ciężką łapę i przećwiczył złą wolę.
Zdjęcia? Zjawiskowe, laurkowe, jakby na przekór brudnemu, smutnemu scenariuszowi. One wprowadzają kontrast pomiędzy traumatyczne życie Kundla a piękno i łagodność przyrody. Przyroda w tym obrazie nie jest przedstawiona tak tylko po próżnicy - ona jest sprzymierzeńcem głównego bohatera. Jak się przyjrzycie dobrze filmowi, to przyłapiecie Kundla na delektowaniu się przyrodą, zakolem rzeki, zachodem słońca, liściem…
No dobrze, Oskara dam też Edycie Jungowskiej. Za to, że była wredną matką.


                                                                                              Małgorzata Ciupińska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz